Utrata kontroli nad problemowym zachowaniem – zła intencja czy objaw choroby?

W życiu bardzo często kierujemy się zasadą oszczędności poznawczej. Wiele docierających do nas informacji przetwarzamy automatycznie, bezrefleksyjnie. Nasze myślenie zawiera błędy logiczne, bywa nieracjonalne, stosujemy zniekształcenia poznawcze – chociażby takie jak podstawowy błąd atrybucji – co często prowadzi do trudnych emocji. Obserwujemy powszechną skłonność do wyjaśniania zachowania obserwowanych osób w kategoriach przyczyn wewnętrznych i stałych przy jednoczesnym niedocenianiu wpływów sytuacyjnych, zewnętrznych. Zjawisko to w znaczący sposób wpływa na codzienne formułowanie ocen na temat innych ludzi.

Moja dzisiejsza refleksja dotyczy osób uzależnionych bądź problematycznie używających substancji psychoaktywnych. W dalszym ciągu posiłkujemy się stereotypami i uprzedzeniami na temat osób dotkniętych zjawiskiem narkomanii i alkoholizmu. Tymczasem, warto zadać sobie pytanie, czym w zasadzie jest uzależnienie. Przede wszystkim uzależnienie to choroba. Choroba, która charakteryzuje się konkretnymi objawami. To choroba postępująca (wiemy, jak się będzie rozwijała), przewlekła (posiada okresy remisji i nawrotów), śmiertelna (nieleczona prowadzi do poważniejszych chorób tj. marskość wątroby, zaburzenia pamięci, nastroju, koordynacji ruchów). Pośrednio może prowadzić do chorób psychicznych, kryzsów życiowych, prób samobójczych. Jest to choroba, która może dotknąć każdego, niezależnie od płci, wykształcenia, poglądów, statusu społecznego, orientacji seksualnej. Wiadomo jednak, że wczesna inicjacja alkoholowa lub narkotykowa zwiększa prawdopodobieństwo rozwinięcia się choroby w przyszłości. Wiadomo również, że kobiety są bardziej podatne na rozwój uzależnienia niż mężczyźni. Nie zmienia to jednak faktu, że uzależnienie może dotknąć każdego.

Utrata kontroli nad piciem, zażywaniem narkotyków nigdy nie dotyczy wyłącznie osoby zażywającej, ale również jej otoczenia tj. rodziców, partnerów, innych osób bliskich. Obserwując cierpienie i kumulację szkód wynikających z zażywania zadajemy sobie pytanie „Jak to możliwe, że pomimo tych szkód człowiek w dalszym ciągu kontynuuje swoje destrukcyjne zachowanie?” Przecież zaburza to życie rodzinne, generuje trudności w kontaktach z ludźmi, problemy finansowe, przemoc wobec bliskich, probemy z prawem, karalność. Tymczasem te same pytania mogą nurtować osobę uzależnioną, ponieważ dla niej również nie jest zrozumiałe, dlaczego pomimo świadomości szkód wynikających z konkretnego zachowania, w dalszym ciągu je kontynuuje. Chcąc zrozumieć tę nieracjonalność skłonni jesteśmy wyjaśniać ją poprzez przypisywanie osobie dotkniętej problemem złych intencji, zepsutego charakteru, głupoty, albo zwyczajnie czujemy się dla nich nieważni – bo przecież, „Gdyby zależałoby mu na mnie, to przestałby uprawiać hazard, pić alkohol”. Nasze sądowanie na temat osób uzależnionych – biorąc pod uwagę wiedzę jaką dysponujemy – w dalszym ciągu nie jest pozbawione stereotypizacji oraz stosowania zniekształceń poznawczych. Tymczasem owa nieracjonalność osób uzależnionych częstokroć stanowi objaw choroby, wynika z aktywacji konkretnych systemów obronnych takich jak mechanizm iluzji i zaprzeczeń, który pozwala nie konfrontować się ze swoim braniem lub piciem. Prowadząc wykłady o uzależnieniu jako chorobie i specyfice pracy z pacjentem używającym problemowo przeznaczone dla pedagogów, kuratorów sądowych i rodziców, mogłam przekonać się, jak mało wiedzą o problemie narkomanii, alkoholizmu lub uzależnieniach behawioralnych (patologiczny hazard, zakupoholizm, uzależnienie od komputera/sieci internetowej).

Nierzadko dzieje się tak, że osoby dotknięte problemem same padają ofiarą stereotypów i uprzedzeń, co z pewnością nie sprzyja podjęciu przez nie próby zmiany. Z mojego doświadczenia wynika, iż osoby zgłaszające się do mnie po pomoc rzadko są zainteresowane pracą w kierunku całkowitego zaprzestania używania substancji. Z pomocą terapeuty decydują się jednak zweryfikować przekonania na temat możliwości powrotu do zażywania w sposób kontrolowany. Rezultatem tego może również okazać się decyzja na pracę w kierunku pełnej abstynencji – w zależności od tego, który z wariantów jest dla klienta bezpieczny i realny do osiągnięcia.

Jednym z powodów, dla których problemowo używający substancji psychoaktywnych nie zwracają się po pofesjonalną pomoc jest lęk przed nieznanym, przed diagnozą uzależnienia, która może brzmieć jak wyrok „Do końca życia nie wypiję alkoholu”. Tymczasem w pierwszej kolejności terapia powinna skoncentrować się na identyfikacji problemu i wyznaczeniu celów przez klienta. Być może wzorzec używania substancji wcale nie spełnia kryteriów diagnostycznych uzależnienia. Przecież istnieje używanie problemowe lub intensywne, z którym mamy do czynienia kiedy uniemożliwia ono realizację innych ważnych potrzeb lub jest z tą realizacją w konflikcie. To, czy efektem będzie umiarkowanie, czy abstynencja zależy od tego, co jest realistyczne dla klienta. Być może nabycie w trakcie terapii umiejętności wpływających na ograniczenie ilości i częstotliwości używania substancji zredukuje szkody powstałe wskutek nadużywania np. zapewni poprawę relacji rodzinnych.

Odnosząc się do mojej dotychczasowej praktyki i doświadczenia w pracy z klientami uzależnionymi bądź problemowo używającymi substancji psychoaktywnych, kategorycznie nie zgadzam się z twierdzeniem, jakoby ich problemowe używanie stanowiło rezultat złych intencji lub rzekomych chęci wyrządzenia krzywdy sobie i otoczeniu. Uporczywe i konsekwentne używanie substancji pomimo świadomości szkód z tego wynikających nie stanowi o złych intencjach, lecz o jednym z objawów zaburzenia, z jakim zmaga się użytkownik. Świadomość owej rozbieżności generuje w przeżywaniu osoby używającej chaos, rozpacz, poczucie braku zrozumienia, cierpienie. Bywa również tak, że zgłaszający się do mnie po pomoc rozważają zmianę, jednak mają wątpliwości wobec kierunku w jakim miałaby ona podążyć. Z jednej strony dostrzegają destrukcyjny wpływ swojego zachowania na pozostałe ważne sfery życia, z drugiej strony trudno jest im zrezygnować z korzyści, jakie daje im zażywanie (regulacja uczuć poprzez możliwość natychmiastowej poprawy samopoczucia, doświadczenie ulgi w cierpieniu, redukcja lęku itp). Rola terapii polega m. in na badaniu problemów zgłoszonych przez pacjenta oraz poszarzaniu świadomości na temat konfliktowych uczuć wobec tej zmiany. Należy jednak pamiętać, by nie oceniać i przedwcześnie nie odpowiadać na pytanie co będzie dla klienta najlepsze.

Podsumowując moje dzisiejsze rozważania, stwierdzam, że zmiana powszechnego nastawienia – przez właściwe przedstawienie problemów tej grupy ludzi możliwie szerokim kręgom opinii publicznej – jest istotna zarówno dla samych użytkowników, jak i dla społeczeństwa. Wiadomo, że substancja ma pewną pozytywną funkcję dla używającego. Zidentyfikowanie tej funkcji otwiera drogę do zbadania jego potrzeb, a także do poszukiwania innych, konstruktywnych sposobów ich zaspokajania, z czym klient ma szansę zmierzyć się w trakcie terapii.

Literatura:

Aronson Elliot: Człowiek istota społeczna. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 1997.

Mellibruda J., Psycho-bio-społeczna koncepcja uzależnienia od alkoholu. Alkoholizm i Narkomania 1997, Nr 3/28. 277-306.

Miller, W. A, Rollnick S. (2014). Dialog motywujący. Jak pomóc ludziom w zmianie. Kraków. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Tatarsky, A. (2007). Redukcja szkód w psychoterapii. Nowe podejście w leczeniu uzależnień od narkotyków i alkoholu. Warszawa: Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii

About the author: Emilia Sokołowska-Malec

Psycholog, psychoterapeuta, specjalista terapii uzależnień